poniedziałek, 28 września 2015

"Stuff only looks good up close."

I am haunted by the vivid memories of killings and corpses and anger and pain... of starving or wounded children, of trigger-happy madmen, often police, of killer executioners... ~ Kevin Carter

          Kiedy byłam młodsza, często oglądałam stare magazyny, które moi rodzice nabywali, kiedy ich zawartość przykuwała ich uwagę. Pamiętam, że moimi ulubionymi zawsze były te z National Geographic, pewnie ze względu na zwierzęta, ponieważ moim wielkim marzeniem było zostać weterynarzem (trochę się jednak od tego czasu zmieniło...). W jednym z numerów tego właśnie miesięcznika zobaczyłam wzmiankę o Nagrodzie Pulitzera (dla niewtajemniczonych: jest to amerykańska nagroda przyznawana corocznie za wybitne dokonania w dziennikarstwie, muzyce oraz literaturze). Postanowiłam znaleźć trochę informacji na temat tej nagrody i tak za pomocą google dotarłam do artykułu, w którym przedstawione były nagrodzone Pulitzerem zdjęcia. Niektóre z nich były dla mnie szokujące, zresztą do tej pory są. Dla wielu z nich poświęciłam naprawdę dużo czasu, jednak najwięcej uwagi skupiłam na jednym, może dlatego, że już je znałam, sama nie wiem... w każdym razie to zdjęcie spowodowało, że spędziłam przy komputerze jeszcze więcej czasu. 

The Budgie Picture taken by Kevin Carter

          Chyba każdy z nas przynajmniej raz natknął się na to zdjęcie. Zdjęcie, które w momencie stało się symbolem głodu panującego w wielu miejscach na świecie, śmierci, jaką ponoszą małe, niewinne dzieci. Symbolem smutku i niemocy. Właśnie to ujęcie jest również jednym z motywów samobójstwa młodego, niewiarygodnie uzdolnionego fotoreportera - Kevina Cartera. Przeczytałam o nim wtedy kilka artykułów, obejrzałam wiele jego zdjęć, jednak byłam tylko dzieckiem i chwilę później straciłam zainteresowanie jego osobą. Dopiero niedawno, zupełnie przez przypadek natknęłam się na jego nazwisko. Przeglądałam filmweba w poszukiwaniu dobrego filmu i wśród opisów wielu filmów, pojawiła się właśnie jego postać. The Bang Bang Club bo taki jest tytuł filmu, opowiada historię czwórki fotoreporterów - Grega Marinovicha, João Silvy, Kena Oosterbroeka oraz właśnie Kevina Cartera, którzy razem tworzyli Bractwo Bang Bang (nazwa ta pochodzi z jednej z lokalnych gazet) i wspólnie fotografowali wydarzenia towarzyszące upadkowi apartheidu, każdego dnia rywalizując między sobą o najlepsze zdjęcie. Film oparty jest na autobiograficznej powieści napisanej przez Grega oraz João, o tym samym tytule i w szczery, często również brutalny sposób pokazuje jak wyglądała ta wojna. Zdjęcia mężczyzn zostały odtworzone w na ekranie w naprawdę dobry sposób, a sama ich historia buduje niezwykłą, i co najważniejsze, ciekawą fabułę. Ta ekranizacja jednak nie skupia się tylko na zdjęciach, czy obrazie przedstawionej w niej wojny, ale również na tym jak niszczący potrafi być zawód fotoreportera. Na własnym przykładzie wiem, że kiedy przeglądam gazety i widzę zdjęcia z krajów, w których toczy się aktualnie wojna, rozmyślam o tym przez chwilę, ale nie poświęcam temu zbyt wiele uwagi. Otaczają mnie inne sprawy, czy problemy, z którymi muszę się zmagać każdego dnia. Jednak dla ludzi, którzy robią te zdjęcia wojna i obraz ludzkiej śmierci i rozpaczy jest codziennością. To przestaje dotyczyć tylko stron zaangażowanych w starcie wojenne. To dopada również obserwatorów, którzy są na miejscu, i których zadaniem jest przekazanie tego co się tam dzieje dalej. Idealnym obrazem tego co przeżywają ci ludzie jest inne nagrodzone Pulitzerem zdjęcie ukazane w tym filmie. Tym razem jest to ujęcie wykonane przez Grega Marinovicha.

Lindsaye Tshabalala’s Fiery Death taken by Greg Marinovich

          Człowiek, którego śmierć została przedstawiona na zdjęciu, został zabity za to, że ktoś posądził go o bycie szpiegiem. Jego oprawcy nie mieli pewności co do jego winy, jednak wojna wpłynęła na nich tak mocno, że nie wahali się przed zamordowaniem go z niewiarygodną wręcz brutalnością. The Bang Bang Club pokazuje jak ciężkim brzemieniem okazało się dla Grega zrobienie właśnie tego zdjęcia. Czy międzynarodowa sława i uznanie mogą zrekompensować takie przeżycia? Ten film odpowiada na to pytanie. W przypadku każdego z tej czwórki młodych ludzi.
          Ich historia pokazuje również jak niesprawiedliwy osąd może zniszczyć człowieka. Tego przykładem jest sytuacja w jakiej znalazł się Kevin, właśnie przez zrobienie zdjęcia, którym na stałe zapisał się w historii. Zdjęcie dziewczynki odpoczywającej w trakcie wędrówki po pożywienie i sępa, który wylądował tuż za nią, zrobione w Sudanie w 1993 roku, zaraz po opublikowaniu go na okładce New York Timesa spotkało się z natychmiastowym odzewem ze strony całego świata. Obraz przedstawiony na tym zdjęciu poruszył praktycznie wszystkich ludzi odznaczających się chociaż minimalną wrażliwością. Zaczęli interesować się pogłębiającą się klęską głodu w Sudanie. Szukali winnych i właśnie ta rola spadła na autora zdjęcia, które wywołało całą tę burzę. Zaczęli interesować się losem dziewczynki, a Kevin nie potrafił odpowiadać na ich pytania. Psychicznie wyniszczony obrazami wojny i uzależnieniem od narkotyków mężczyzna nie potrafił się bronić przed słowami ludzi, którzy, kiedy nie usłyszeli odpowiedzi, jaką chcieli, zrzucili na niego całą winę. Nie obchodziły ich wytyczne, jakie dostawał każdy człowiek, który wjeżdżał do Sudanu, aby zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się chorób. Widzieli tylko człowieka, który nie pomógł dziecku, mimo tego, że teoretycznie mógł. Jednak, czy ludzie, którzy spędzili całe życie w wygodzie i bezpieczeństwie mieli prawo go tak surowo oceniać? Myślę, że nie i między innymi to właśnie oni ponoszą winę za jego śmierć. Oczywiście nie tylko to zdjęcie było powodem jego samobójstwa. Nałożyło się na to wiele czynników, takich jak śmierć jednego z jego przyjaciół, brak środków finansowych, czy chociażby jego uzależnienie, jednak niewątpliwie ten osąd był jedną z przyczyn.
          Nie ukrywam, że to właśnie postać Kevina Cartera była dla mnie najważniejsza i najtragiczniejsza w tym filmie. Dla niego obejrzałam tę ekranizację i jego historia najlepiej zapisała się w mojej pamięci. Kevin stał się dla mnie symbolem niesprawiedliwej oceny. Właśnie przez niego teraz zastanawiam się dwa razy dłużej zanim skomentuję czyjeś poczynania i za każdym razem kiedy widzę czyjąś twardą opinię na dany temat, nawet jeśli temu komuś ufam, staram się zapoznać ze wszystkimi możliwościami, zanim ślepo podążę za jego słowami. Zresztą, według mnie ocenianie kogokolwiek zawsze będzie niesprawiedliwe, ponieważ często sami nie wiemy jak tak naprawdę zachowalibyśmy się w takiej sytuacji. Szczególnie jeśli dotyczyłaby ona życia innej osoby. 

***

Podziwiam każdego, kto dotarł do końca tego postu, o ile taki ktoś w ogóle się znajdzie. To miała być zwykła recenzja filmu, jednak tak niezwykły obraz zasługuje na coś więcej niż "film był dobry". W każdym razie, jeśli ktoś poświęci swój cenny czas na zapoznanie się z moim wywodem, dziękuję.